Nie wiedziałam po prostu, jaki dać tytuł, ale teraz o tym, jak minął mój dzionek:)
Miałam wstać na 6:40, żeby zdążyć na autobus, z myślą, że Emme(będe mówić na nią Em, będzie krócej) nim pojedzie. Jednak niby wstałam o wyznaczonej godzinie, ale wyłączyłam ledwo żywa budzik i poszłam spać i wstałam o 7:08, niestety. Szybko pościeliłam łóżko i się ubrałam w mundurek, a nie niego żółtą bluzę z fioletowymi napisami MISS i z fioletowymi pszczółkami i także filetowe rurki.
Na śniadanie, zjadłam jajecznice i wypiłam herbatę. Wiedziałam, że nie zdąrze, dlatego musiałam iść na nogach. Nawet nie zeszłam ze swojej ulicy, a już podjechła autem nasza sąsiadka, z tą swoją młodszą, grubą córką i spytała, czy ide na nogach i czy mogłaby nas podwieźć, odwiozła mnie i jej podziękowałam. Weszłam do szkoły i przebrałam buty, po drodze do klasy spytałam się młodszej siostry Emme, czy Em jechała autobusem, a ona powiedziała, ze poszła na piechotę z Sylwią.
Wszystkie moje lekcje były normalne i nic ciekawego się nie stało, oprócz tego, że Julki nie było na lekcjach, ponieważ była na zawodach i zdobyła drugie miejsce:) Szczerze mówiąc, to już nie mam o czym pisać, to narazie:*
Emme, a kto to ta Mimi?
jejć, moja sis to mnie nie zna, szłam sama, bo Syś poprawiała sprawdzian na 7.10 xD
OdpowiedzUsuń