piątek, 29 października 2010

Więc...

Więc chce mi się spać nic mi się nie chce, mój dzień był taki ak wszystkie inne.
       Poszłam z Jadzią do spowiedzi, a potemwróciłam do domu. Przyjechał Marcin ja jedliśmy pizze, margeritte z "Gusto" .  Po prostu nic w niej nie było, tylko ciasto i ser. Więc co tu dożo pisać? Heh...Spać mi się chce:( Dobranoc.
PS. Jutro jade do cioci, za Warszawa, będe we wtorek wieczorem i nie będe w szkole.

środa, 27 października 2010

OMG, co za dziecko

Jak grałam w gry.pl w taki  wirtualnym świecie(xD) To jakaś Karolina zaproponowała wtedy, abyśmy były wirtualnymi przyjaciółkami. Ok spoko, nie ma sprawy. Ale jak gadałyśmy na skype(ale gadałyśmy na czacie) gdzieś o 2:26 :P, To była zupełna normalka, ale potem...No sami zobaczcie fragment naszej rozmowy:
Karolinka: Hej
Michele: Siemaa
Karolinka: No to co tam?
Michele: A co miałoby być o 2:26 w nocy? xD
Karolinka: No tak xD
Michele: Sorry, muszę kończyć, sis się obudziła i na mnie nawrzeszczała:/
Karolinka: Ok, odezwe się jutro.
Michele: Spox
Następnego dnia.
Karolinka: Hej.
Michele: <mam tu odpisać siemaneczko>
Karolinka: ide z koleżanką na besen. NARA.
Michele: eee...Nie wiem czy wiesz, ale miałyśmy pogadać.
Karolinka: Nie wiem czy wiesz, ale mnie wczoraj strasznie zanudziłaś:/
Michele: Co?! Lol.
Karolinka: Bo ty wogóle nuudna jesteś, sorry, ale się śpiesze.
Michele: Niby gdzie?
Karolinka: No na basen, z kimś, kto nie jest taki nudny jak ty.
Michele: a jaki to jest basen? Aha! nie mósisz mi już odpowiadać,
 wiem, że kupiłaś go w sklepie dla dzieci, wiesz, taki basenik
  nawet połowy metra nie ma.
Karolinka: Właśnie,że nie, ten basen jest duża i ja jestem bogata!
Michele: I co?
Karolinka: I nic! Chwale się po prostu, bo ja przynajmniej biedakiem nie jestem!
Michele: Spadaj, ty dziecko, bachorze rozpieszczony.
Karolinka: Okej! Nie będe gadać z śmierdzielem!
Michele: Co?! Żal mi cie pokemonie.
Karolinka: Co to pokemon?! <LoL>
Michele: Hahaha! Rozłanczam się! Nq.
Koniec.
Nie ogarniam tego!

sobota, 23 października 2010

Super i nie super :/

Byłam dziś na zakupach i było syper! Kupiłam sobie czarne rurki, a na tylnych kieszonkach był pokazany Hello Kitty, zrobiony z małych diamencików, czerwone rurki w czarną kratkę, (troszkę bardziej w stylu punk) fioletowe rurki, słodki fioletowy sweterek z dużum rysunkiem Hello Kitty, czarno-fioletowo-turkusową arafatkę w czarne czaszki , jakąś sztruksową kurteczkę, czarne ładniutkie kozaczki i turkusową  czapkę.
       Tylko jest jeden wielki problem. W piątek była kartkówka z J. polskiego i z matematylki, na których mi poszło tragicznie:( Mama się nieźle wkurzy jak się o tym dowie, bo i tak z matmy wszystkie oceny piszemy z tyłu zeszytu i rodzic musi je podpisać, a jak nie powiem mamie to za niepodpisanie oceny będe mieć jeszcze uwagę:( Powiedzcie mi teraz szybko, co mam robić?!?! Emme, musisz jechać jutro autobusem!

sobota, 16 października 2010

Do Emme

Emme, najprawdopodobniej wiem co się dzieje z twoimi rybkami.
       Jeśli kupiłaś je niedawno, to twoje rybki patrzą, czy w akwarium jest bezpiecznie i ruszają się tak gwałtownie, ponieważ chcą zobaczyć całe akwarium i się do  niego przyzwyczaić, a jeśli robią im się szare łuski, bez przerwy chcą jeść i jeśli baardzo gwałtownie i wysoko płyną w górę, to znaczy, że twoje rybki są chore i koniecznie musisz zanieść je do weterynarza. Ale do pozostałych twoich obaw, jeśli chodzi o twoją rybkę, że np. z tym przekrzywionym pływaniem, jedzeniem z dna, to może lepiej na wszelki wypadek idź z nimi do weterynarza.
       Jakby coś, to proszę nie mieć do mnie pretensji, bo mogło mi się coś pomylić. A jeśli chodzi o zaświecanie światła, to albo się wystraszyły, albo myślą, że zaświecanie światła to znaczy spać xD (żart) . Ale bardziej według mnie, one potrzebują się po prostu przyzwyczaić do środowiska w którym żyją.
       PS. Czy w twoim akwarium znajduje się jakiś koralowiec?

środa, 13 października 2010

O co choodzi?

Właśnie? Nie znam się za bardzo na blogach, ale nie wiem dlaczego, jak wchodzę na blog Emme, to mi teraz się tak napisało, że Emme mnie nie zaprosiła i że nie mogę czytać tego bloga. Więc o co biega?

wtorek, 12 października 2010

Zabita przez naukę!

Moja mama nie daje mi ani chwili wolnej na pisanie bloga! Nawet wtedy jeśli się nauczę! Wybaczcie:( Ale nie tylko to jest najgorsze. Taki jeden chłopak Daniel, się we mnie zakochał <mdleje, a potem wstaje> TO JEST STRASZNE!!! RATUNKU!!! On jest obrzydliwy! Gruby, dziwaaaczny i ma on takie krosty na nogach! Ohyda! Ratujcie mnie! No nie mogę! no nie dam rady! Ale wole o tym nie gadać.
       Zabita przez naukę jestem:( Dlaczego? Mój dzień wygląda tak:
1. Wstaje do szkoły ubieram się i jem śniadanie.
2. Normalny dzień w szkole.
3. Wracam ze szkoły.
4. Jak nie zjadłam całego obiadu w szkole to muszę zjeść w domu.
5. Idę do pokoju i odrabiam zadanie domowe.
6. UCZĘ SIĘ DO KOLACJI!
7. Idę na kolacje.
8. Kąpie się i idę spać.
Widzicie? Żadnego wolnego czasu na pisanie bloga:( Co ja poradzę, że mama mi zabrania i że mam się uczyć i nic na to nie poradzę?

poniedziałek, 4 października 2010

To już przesada!

Moja mama wyraźnie powiedziała, że ja będe mieć już ukończone 14 lat, to mogę zostać wegetarianką! A kiedy byłam w sklepie spytałam się mamy:
-Mamo, to będe wegetarianka, jak ukończę 14 lat?
-Ooo nieee! Nie możesz!
-Co?! Ale niedawno powiedziałaś, że jak będe mieć 14 lat, to będe mogła!
-Bez dyskusji! Zabraniam, zrozumiano?
-Ale..!
-Żadnych "ale"! Nie pozwalam i już!
Pokręciłam głową i wymamrotałam coś w rodzaju "a sama mi obiecałaś". Ale jak ona mogła?! Naprawdę niedawno mi powiedziała, że zostanę wegetarianinem! Obiecała mi! Emme! To już przesada! No i nie mogę być wegetarianinem. Niestety:(

niedziela, 3 października 2010

To nie takie proste Emme.

Moja mama pozwoli mi zostać wegetarianką, ale dopiero wtedy, kiedy skończę 14 lat, więc muszę jeszcze trochę poczekać. Ja bardzo dobrze rozumiem moją mamę, dlaczego zabrania mi zostać wegetarianką, a ona rozumie mnie. Ja się jej wtedy spytałam:
-Mamo, a czy mogę zostać wegetarianką?
-Nie możesz, wegetarianie są potem słabi, ponieważ nie jedzą mięsa.
-Ale mamo! Czytałam na blogu Joli...(Emme)
-Jakiej Joli?-przerywa mi.
-Joli , ta dawna koleżanka agi ale mi nie przerywaj. Więc czytałam na jej blogu, że wegetarianie, są zdrowsi i dłużej żyją! Jola dużo czyta o takich rzeczach i zna się na tym bardzo dobrze!
-Ahaa, nie wiedziałam o tym!
-To pozwolisz mi w końcu? 
-Jak będziesz starsza.
-Czyli?
-Jak ukończysz 14 lat.
-Hmmm...Dobrze.
Ucieszyłam się chociaż trochę, dlatego, że wiedziałam, że otworze drzwi do wegetarianizmu i będe do nich należeć. Tylko szkoda, że nie mogę zrobić tego teraz! W tej chwili! Widzisz? To nie takie proste Emme.

sobota, 2 października 2010

Ja tego nie rozumiem!

Właśnie! Dlaczego niby, moja mama zabrania mi zostać wegetarianką? Powiedziała jedynie, że będe mogła ja zostać, kiedy będe chodzić do gimnazjum i będe mogła podejmować już trochę bardziej własne decyzje. Ta, jasne! Kiedy Aga, moja siostra, była w moim wieku, a ja miałam wtedy ok. 8 lat, To ona się wtedy spytała, kiedy może sobie ufarbować włosy, albo przynajmniej zrobić sobie pasemka, mama odpowiedziała jej, że jak będzie chodzić do gimnazjum. Ona już chodzi do gimnazjum, nawet do drugiej gimnazjum, a i tak mama nam tego zabrania! To jest nie fair!
       Jak będe miała dzieci, to będe im pozwalać na wiele rzeczy! Nie będe na nie krzyczeć jak dostana złą ocenę, po prostu im wszystko wytłumaczę! Pozwolę im ufarbować włosy nawet wtedy, kiedy będą chodzić do V klasy. Nie będą siedzieć przez cały dzień przykuci do biurka, by się uczyli na siłę. Nie będe na nie krzyczeć, ani bić jak odpowiedzą źle wtedy kiedy ich pytam jak się przygotowali do zajęć, po prostu poproszę, by się jeszcze pouczyły, a jeśli się nie poprawią mogę tylko lekko podnieść głos i spytać się, czy się naprawdę uczyły, czy może mają po prostu jakieś problemy z nauką. Będę chciała mieć tylko jedno dziecko, ponieważ będzie mi o dużo łatwiej i będe dla niego stawać na głowie, by dostał to co chce, by miał dobre oceny w szkole i by było miłe dla innych.
       Jak dorosnę chce, by moje dziecko było dziewczynką, nie będe na nie krzyczeć, chyba, że to naprawdę było by coś poważnego. Kidy będzie w moim wieku i jeśli będzie chciało przejść na wegetarianizm, pozwolę mu, dla mnie było by to ważne tylko po to, by się cieszyło i aby miało więcej opcji niż ja.

piątek, 1 października 2010

"I co z tego, że pił krew?"

Chce tylko powiedzieć, co było na Ekologii. Emme! To musisz przeczytać!
       Jejku:( Ekologia była dla mnie smutna, dla laluniek z klasy ohydna, a dla chłopaków fajowa. Dlaczego? Dla mnie to było smutne i straszne dlatego, że pani pokazywała nam martwego nietoperza! Biedak (i co z tego, że martwy) był od dawna w słoiku! Baba normalnie kazała każdemu podejść i zobaczyć go z bliska!
       Patrzyłam na niego ze smutkiem, gdy spojrzała na mnie Miley, próbowała mnie zrozumieć, ale powiedziała:
-O co ci chodzi? To był tylko nietoperz! Mógłby wypić twoją krew, a ty się nad nim użalasz?
-I co z tego, że pił krew? Nawet taki nietoperz zasługuje na życie.
-A gdyby cie ugryzł to byś miała inne zdanie.
-Ja bym nic mu nie zrobiła. Bóg stworzył go takiego, to niech taki będzie.
Miley tylko pokręciła głową i popatrzyła się na panią, która bez przerwy na nas spoglądała, tym swoim nie fajnym wzrokiem, wymamrotała coś i zaczęła zajmować się lekcją.
       Zaczęłam myśleć tylko o tym nietoperzu i patrzyłam jak pani wyrzuca go do kosza! Uważała ona, że śmierdział i nie będzie jej już potrzebny. Biedny nietoperzyk, który jak normalny śmieć, został właśnie wyrzucony do normalnego kosza, który znajdował się w klasie.
PS. Tak wiem, powinnam napisać książkę :D