poniedziałek, 20 września 2010

Dzień, jak to dzień...

Zwyczajny dzień.
       Zaczęło się od tego, że wstałam o 7:10 i niezdążyłam na autobus, ale za to tata mnie podwiózł. Weszłam do szkoły była za 3 min. 8:00, wiedziałam, że się spóźnie, ponieważ moje trampki zakłada się trochę trudno, niewiedziałam co miało być na pierwszej lekcji i liczyłam na nadzieje, że Miley i Jadźka, będą w szatni i faktycznie były, ale ja się tego po tym nie dziwiłam, bo często są tak późno. Gdy zaczęłam ubierać moje przecudowne trampki, to zaczął dzwonić dzwonek, ale Jadźka i Miley się tym nie przejmowały. Ubrałam je nawet szybko, spytałam się ich, jaka jest pierwsza lekcja, przyroda, nieprzepadam.
       Weszłyśmy do klasy, a tam czekała już na mnie Julka ucieszyła się, że już wyzdrowiałam i usiadłam na miejscu. Przyroda była baaardzo nudna, myślałam, że zasnę!
       Muzyka, jak zwykle, z Julką zawsze szalona;D, informatyka, lekka kłótnia, ale od razu pogodzenie;). Potem dwie lekcje języka polskiego, gdzie pani zamieniła miejsce! Julka poszła do Pati, a do mnie poszedł...Hubert Kogut! Ten co mam nadzieje, że wiecie co taki typ jak on może robić ze swoimi gilami. Ostatnia lekcja sport, poszło mi nieźle, bo w sporcie jestem bardzo dobra.
       Po lekcjach musiałam iść do kiosku po kartę do Era Tak Tak, a następnie do domu Dominiki, ponieważ musiałam iść do niej po ćwiczenia i zeszyty, żebym sobie przepisała. Pokazała mi przy okazji stronkę, sami zobaczcie: imperiumstylu.pl, ale mniejsza z tym.
       Zadzwoniłam po mamę, aby po mnie przyjechała ponieważ, mi kazała;p. Przyjechałam o domu, odrobiłam lekcje i moje zaległe lekcje, pouczyłam się i usiadłam przy laptopie:). Koniec xD

1 komentarz:

  1. nie w moim stylu ta stronka... ja też się cieszę, że zdrowiejesz. Staraj się z rodzicami postawić na swoim.

    OdpowiedzUsuń